Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Wycieczki. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Wycieczki. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 11 lipca 2013

Turkusowa Pralinka

Prawie w tym samym czasie co Draper, skończyłam turkusową Pralinkę - kardiganik wiosenny, świetny również na chłodniejsze letnie wieczory. Zdjęcia robione na kładce w Śliwnie, w Narwiańskim Parku Narodowym - polecam na popołudniowe weekendowe wycieczki.





Wzór: Praline
Włóczka: Baby Merino Drops
Druty: 3,75mm
Moje modyfikacje: tylko wydłużony korpus o 2 powtórzenia wzoru

Draper i Praline to przykłady swetrów o zupełnie odmiennych konstrukcjach: Draper jest robiony w cześciach i na końcu zszyty, Praline - od dołu do góry w jednym kawałku, z dołączanymi rękawami i kształtowanymi główkami razem z korpusem. I jeżeli Praline się robiło szybciej, zszyć trzeba było ok 3 cm o w okolicy pach, to dużo trudniej było zmodyfikować - dodać zaszewki, wydłużyć podkrój pachy, dodać oczka. W swetrze robionym w częściach, mimo, że przy wykończeniu pracy jest więcej, to dużo łatwiej jest dokonać zmian - wydłużyć podkrój pachy, zmienić szerokość rękawa, dodać zaszewki (albo spruć nieudane modyfikacje). Szwy także stabilizują dzianinę i wg. mnie taka właśnie konstrukcja sprawia, że można wykonać idealny sweter, obojętnie jaką ma się sylwetkę. Dlatego, jeśli ktoś zaczyna lub chce się podszkolić w modyfikacjach ręcznie robionych dzianin, polecam właśnie ten sposób.

poniedziałek, 21 września 2009

Nareszcie w sieci!





Jako, że komputer odmówił pracy, to miałam przymusowy odpoczynek od internetu, co z jednej strony było dobre, bo miałam więcej czasu na inne rzeczy, ale z drugiej nie mogłam na bieżąco relacjonować moich postępów ;)

A działo się dużo...

Kolejny wyjazd na grzyby i kolejne zdjęcia:


















Mimo kolejnej pobudki o 5 rano wyjazd uważam za udany :) Cieszę się, że mieszkam z regionie Zielonych Płuc Polski, gdzie las sięga prawie do centrum miasta i wystarczy chwila, żeby przenieść sie w inny, nie tak cywilizowany świat. 


Cały czas wisi nade mną nauka i oczywiście robię wszystko, żeby jej uniknąć: tak oto udało mi się skończyć irysy Lanarte.


Jeszcze na tamborku.....






 ....a tutaj przed oprawą...








Oprawiać obraz będę sama, muszę tylko dobrać ramę i ew. passe-partout.

Od razu też założyłam na tamborek "Gałąź jabłoni"- obraz który zaczęłam haftować nie pamiętam już jak dawno i rzuciłam do szuflady. Nie miałam wtedy jeszcze stojaka i wydawał mi się jakiś taki bury...

 A teraz wygląda tak: 





 

 


Na koniec zostawiam kartonażowe pudełko na biżuterie! Zamówione przez moją siostrę, miało być z tych samych materiałów co segregator. Docelowo ma mieć dwa poziomy, dolny to szufladki, górny pudełko z pokrywą, Zostały mi jeszcze do zrobienia wnętrze szuflad oraz same szuflady. Dlatego też pokazuję tylko górę ;)




Pokrywa przymocowywana za pomocą tasiemki.

Starałam się fotografować każdy etap- po skończeniu umieszczę  dokładny opis pracy a w szczególności tego, co sprawiało mi najwięcej problemów

Ah...! O mały włos zapomniałabym o najważniejszym! Marcie- mojej koleżance ze studiów i Markowi urodził się synek Mateuszek! Gratulacje!! 
Od razu jak tylko się dowiedziałam wysłałam im wcześniej przygotowaną pocztówkę.


Raz jeszcze wszystkiego najlepszego Kochani!!


wtorek, 8 września 2009

Grzybobranie

Dzisiaj była pobudka o 5 rano- wyjazd przed 6, prawie całą rodziną. Na grzyby jeżdżę raz w roku, a może i rzadziej, więc nie spodziewałam się wielkich zbiorów :) Faktycznie, niewiele znalazłam, ale po pierwsze grzybki nie odrosły po weekendzie, a po drugie cieszyłam się piękną pogodą i zrobiłam kilka ładnych zdjęć.

A o to co przywiozłam 
Prawie wszystko to podgrzybki, jest też kilka zajączków :) Dzisiaj na kolacje zjemy je pewnie usmażone z jajeczkiem :) Zostawiam przebieranie Mojemu Mężczyźnie.


Grzybek dziwny, ciekawy, więc go uwieczniłam.








Tak wygląda las tuż po wschodzie słońca: