Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Drutowanie. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Drutowanie. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 8 września 2013

środa, 28 sierpnia 2013

FtF druga odsłona

Kolejna, druga już odsłona projektu z mojej ulubionej książki "Fit to flatter" Amy Herzog. Tym  razem jest to Chimera Cardigan. 






Pierwotnie sweter miał wzbogacić moją garderobę, ale ze względu na inna wielkość próbki niż gotowego wyrobu całość wyszła za krótka i kardigan poszedł w ludzi. Na szczęście rozmiar się zgadzał :)

Włóczka: również moje ulubione Baby Merino Drops, kupione na włóczkowo.pl

Moje modyfikacje:
  • zmieniłam rozmieszczenie paneli warkoczy (aby wizualnie wydłużyć sylwetkę)
  • pogłębiłam dekolt (j.w.)
  • dodałam w każdym przodzie po 7 dodatkowych oczek, które spuściłam wzdłuż dekoltu
Po raz pierwszy spuszczałam dodatkowe oczka wzdłuż dekoltu i muszę przyznać, że jest to alternatywa dla zaszewki w kształcie łuku (który to sposób stosowałam wcześniej), a jest dużo łatwiejsze. Miła niespodzianka.

Sweter wyszedł cienki, delikatny, ciepły, świetnie dopasowany! Oczywiście następny model będzie dla mnie, tylko dodam 3cm i może zastanowię się nad rzędami skróconymi. 


czwartek, 11 lipca 2013

Turkusowa Pralinka

Prawie w tym samym czasie co Draper, skończyłam turkusową Pralinkę - kardiganik wiosenny, świetny również na chłodniejsze letnie wieczory. Zdjęcia robione na kładce w Śliwnie, w Narwiańskim Parku Narodowym - polecam na popołudniowe weekendowe wycieczki.





Wzór: Praline
Włóczka: Baby Merino Drops
Druty: 3,75mm
Moje modyfikacje: tylko wydłużony korpus o 2 powtórzenia wzoru

Draper i Praline to przykłady swetrów o zupełnie odmiennych konstrukcjach: Draper jest robiony w cześciach i na końcu zszyty, Praline - od dołu do góry w jednym kawałku, z dołączanymi rękawami i kształtowanymi główkami razem z korpusem. I jeżeli Praline się robiło szybciej, zszyć trzeba było ok 3 cm o w okolicy pach, to dużo trudniej było zmodyfikować - dodać zaszewki, wydłużyć podkrój pachy, dodać oczka. W swetrze robionym w częściach, mimo, że przy wykończeniu pracy jest więcej, to dużo łatwiej jest dokonać zmian - wydłużyć podkrój pachy, zmienić szerokość rękawa, dodać zaszewki (albo spruć nieudane modyfikacje). Szwy także stabilizują dzianinę i wg. mnie taka właśnie konstrukcja sprawia, że można wykonać idealny sweter, obojętnie jaką ma się sylwetkę. Dlatego, jeśli ktoś zaczyna lub chce się podszkolić w modyfikacjach ręcznie robionych dzianin, polecam właśnie ten sposób.

niedziela, 5 maja 2013

Trochę wiosny...

Pam, pam, pam!!

Mogę zaprezentować w końcu coś wiosennego, klasycznego i dopasowanego! 
Oto szary klasyk:




Wzór: Praline
Włóczka: Baby Merino Drops (7 motków po 50g)
Druty: 3,75mm
Rozmiar: 98,5cm

Mój ukochany codzienny sweter - pasuje do wszystkiego, świetnie się nosi, a we wzorze zakochałam się od pierwszego wejrzenia.

Moje modyfikacje: 
  •  dłuższy
  • dodałam ok 7-8 cm rzędów skróconych (widoczne, a raczej prawie niewidoczne na drugim zdjęciu)
  • zrezygnowałam z kieszonek
Zrezygnowałam z dodawania pionowych zaszewek, aby nie zepsuć wzoru - przez to niestety są przerwy między guzikami. Udało mi się je zmniejszyć przez podszycie tasiemką plisy (na razie tylko z dziurkami, docelowo również tej z guzikami).

Włóczkę Baby Merino pokochałam od pierwszego dotknięcia - miękka, niegryząca, w dobrej cenie, wydajna - zużyłam tylko 7 motków!. Z tego co mi zostało zaczęłam robić Paulie, której korpus mam gotowy, a na rękawy zabrakło mi nitki - w chwili obecnej muszę czekać na dostawę, bo nigdzie nie ma tego koloru :( ! 


środa, 24 kwietnia 2013

Przegląd prac cd.

Wiosna już w pełni, dlatego bezpiecznie mogę pokazywać zimowe wyroby:


Wzór: Stockholm Scarf (darmowy na Ravelry)
Włóćzka: Fabel Drops
Rozmiar: uniwersalny

Trochę o nitce: mieszanka alpaki z wełną, naprawdę miękka, niegryząca, grubość DK, cudownie się blokuje. W noszeniu - ciepła i absolutnie niegryząca, chociaż czasami wychodzą pojedyncze alpakowe włoski

Zbliżenie na czapkę:
Wzór: Castiel
Włóczka: Fabel Drops
Rozmiar: nie pamiętam, chyba największy, w każdym razie zmniejszałam ściągacz i dodawałam oczka po, żeby osiągnąć bardziej "beretowy" kształt.
Nosi(ła) się świetnie!


wtorek, 9 kwietnia 2013

Przegląd prac

Moje ostatnie dzieła:








Chusta skończona już na początku marca, spieszyłam się, żeby zdążyć z nadejściem wiosny... phi! 
Wzór: Aestlight, Gudrun Johnston
Włóczka: Fabel, DROPS
Druty nr 4,0mm
Początkowo nitka wydawała się bardzo szorstka, "sznurkowata", po upraniu i zblokowaniu zmiękła, chusta nabrała ładnego kształtu. Podsumowując - nitka dość szorstka, wychodzą włoski, ale ja jestem wrażliwcem i mogę ją nosić przy szyi, więc nie jest tak źle.

Do kompletu wydziergałam czapkę Hertta - skończona, nieobfotografowana.

piątek, 19 października 2012

Włóczki DROPS w Białymstoku!

Znów po długim czasie, ale cały czas jestem!

Tunika na razie odłożona, niby dobra, w wyglądam jak prostopadłościan, schowane wszystkie kształty. Zostawiam ją na ewentualny odmienny stan.

Obecnie na drutach mam:

1) Błękitny Decimal.

2) Decimal mój, z ciemnoszarej, japońskiej wełny, kupionej w Olsztynie jako pamiątka z urlopu. Zrobiony korpus do pach, jeden rękaw i część drugiego.



Wełna 100%, nie tak miękka jak się wydawała w motku, kolor ciemno-szary, lekko wpadający w zieleń. Oczywiście modyfikacje: dłuższy korpus oraz rękawy 3/4, lekko zwężane. Mam nadzieję, że w końcu będzie na mnie pasował.

3) Z powodu zimna i braku czapki, musiałam wstrzymać się ze sweterkami i zamówiłam w naszym białostockim sklepie internetowym włóczkowo.pl :  

Alpaka na szalik i czapkę 





I, niestety, nie mogąc się oprzeć obniżce ceny na merino oraz kierując się potrzebą posiadania jasnego sweterka, zamówiłam jeszcze to:





Nitki były gotowe do odbioru już dnia następnego, kontakt z właścicielką bezproblemowy, ceny konkurencyjne i...............................

 W KOŃCU MAMY W NASZYM MIEŚCIE BARDZO DOBRE JAKOŚCIOWO WŁÓCZKI!!!!

Zareklamowałam oczywiście sklep na naszym spotkaniu robótkowym, dziewczyny były jak najbardziej zainteresowane i mam nadzieję, że będą tak zachwycone jak ja.

PS. Czapka już zrobiona, na drutach obecnie szalik.

poniedziałek, 23 lipca 2012

Rzecz o czasie

Rzuciłam w kąt Decimala, a na druty nabrałam Lizette Cardigan. Po prostu muszę coś sobie zrobić i kropka. Nitka już wcześniej kupiona - Alize Cotton Gold, kupiona w ulubionym sklepie internetowym www.e-dziewiarka.pl. Mieszanka z akrylem, to jak na razie jedyna postać bawełny, którą trawię, a nawet bardzo lubię.

Wzór bardzo fajny, oczywiście chce "trochę" zmienić - zrobić tunikę zamiast swetra, dodać rzędy skrócone i zaszewki pionowe (horizontal i vertical bust darts). Wiem, że dziewczyny co nieco opisywały na drucie pomocniczym, każdy musi jednak sam dopracować metodę. Może przed końcem lata uda mi się pokazać całość.

Miało być o czasie, ale jednak temat banalny - każdemu go brakuje i kropka. A najszybciej czas mija w dobrym towarzystwie, czyli w czasie naszego ostatniego spotkania. Aparatu oczywiście nie miałam, może Naila pokaże parę zdjęć.

Dziewczyny prosiły mnie o wytłumaczenie zaszewek. Postaram się w trakcie robienia Lizette zrobić parę zdjęć i instrukcji. Na razie 3/8 całości.






Na drugim zdjęciu widoczna zaszewka pionowa - prawda, że proste :)

piątek, 1 czerwca 2012

Powrót

Dobra...., wszystko przez Kasię i nasze spotkania robótkowe. Postanowiłam wrócić do pisania bloga (muszę się przyznać wstydliwie, że strona istnieje dlatego, że nie umiałam jej wykasować....)

Od ostatniego wpisu moje życie wywróciło się do góry nogami, czyli: wyszłam za mąż, urodziłam dziecko, zaczęłam jedną pracę, przeprowadziłam się, do kompletu (psa, dziecka i nas) dołączył kot, zaczęłam drugą pracę i w końcu mogę odetchnąć, uff.....
Jedno pozostało stałe: moja pasja do drutowania :) dotychczasowe projekty (te sfotografowane) są dostępne na ravelry.

W tym momencie na drutach mam: Decimal, włoczka: Bahar (100% bawełna marceryzowana)




Sweter już raz zrobiony i spruty, bo mi się nie podobał efekt końcowy, a tak naprawdę to same źródło czyli nitka. Nie lubię marceryzowanej bawełny i tyle. Robię luźno, wychodzą nierówne oczka, źle się blokuję. Już więcej nic takiego nie kupię.

Na szczęście spodobał się od pierwszego wejrzenia Gosi (która już dostała jeden wełniany Decimal, nieobfotografowany niestety) - obecny model jest robiony pod nią i oczywiście z przeróbkami. Zrobiłam głębsze zaszewki oraz na plecach dodałam dwie dodatkowe.

Następne zdjęcie po blokowaniu.

Pozdrawiam też wszystkich, którzy zachęcali mnie do pisania!!

poniedziałek, 26 kwietnia 2010

Dzień za dniem...

Od kilku dni mam więcej czasu i ogarnęło mnie lenistwo. Tak to już ze mną jest- czym mniej mam obowiązków, tym mniej mi się chce robić nieobowiązkowe, aczkolwiek potrzebne rzeczy. Dzięki temu jednak mogę zaprezentować skończony turkusowy komplet. 

Nawet zdążyłam w nim pochodzić- w końcu cały czas są przymrozki ;)


Wzór szala:



Wzór: DROPS Basque hat with lace pattern  
Włóczka:  Baśka (wełna plus akryl)
Rozmiar: Uniwersalny



Muszę się czymś pochwalić
- tak naprawdę nie lubię gotować i rzadko to robię i gdyby nie to, że jeść muszę to pewnie nie miałabym takiego pomieszczenia jak kuchnia. Ale odkryłam dzięki Gosi, która lubi gotować (a na dodatek eksperymentować) Jamiego Olivera. Została sprezentowana mi książka "Jamie's Ministry of food", którą mogę polecić z pełną odpowiedzialnością. Przepisy są klarownie opisane, a co najważniejsze- SZYBKIE! Przygotowanie dzisiejszego obiadu zajęło mi 40 min i to dlatego, że ryż musiał się dogtować ;)
A oto dzisiejszy obiad- stroganoff z kurczaka z porem i pieczarkami. Mniam! (Mojemu Mężczyźnie też smakowało a on średnoi lubi eksperymenty kulinarne ;)

W garnuszku...


Na talerzu...
Smakuje wyśmienicie!
Przepis można znaleźć na forum Kuchnia gazety. W razie czego służę pomocą :)


I tak właśnie mija mi dzień za dniem...




wtorek, 20 kwietnia 2010

Turkusowe "maleństwo"

Kilka dni temu skończyłam turkusowe bolerko, jednak dopiero dzisiaj był czas i pogoda na zrobienie zdjęć. Oto one:

Wzór:  Retro Redux Shrug
Włóczka: Himalaya Yasemin 
Rozmar: M/L (z modyfikacjami) 


Bolerko nosi się fajnie, akurat na lato, gdy nie chce się mieć odkrytych ramion. "Niezbędnik" w każdej szafie.


A teraz na drutach mam Anney

Kolor jest bardziej intensywny, czerwony, a nie rudy jak na zdjęciu. Docelowo ma wyglądać tak (oczywiście z moimi poprawkami); 




Fajne, w szyciu czy też robieniu na drutach jest to, że dopasowujesz ubrania do siebie. Fakt, że nie wszystko i nie tak jak maszynowo zrobisz, ale to co Ci się uda jest niepowtarzalne, stworzone na siebie i naprawdę dobrze się w tym wygląda. Ja np. mam figurę problematyczną jeśli chodzi o kupowanie ubrań ( a większość kobiet pewnie może to samo powiedzieć o sobie), dlatego tak się wciągnęłam w robótkowanie!


A w planach mam napisanie małej instrukcji dotyczącej modyfikacji i przerabiania wzorów, ale jeszcze zobaczę czy mi to wyjdzie. Teraz jak najszybciej chce skończyć bluzkę i się nią pochwalić!

piątek, 9 kwietnia 2010

Nowości

Dawno nic nie pisałam i aż się zaczęłam zastanawiać czy przypadkiem jestem odpowiednią osobą do prowadzenia bloga. 
Bardziej skryta niż wylewna, tak naprawdę ufam i zwierzam się niewielu ludziom, a na blogu tak nagle trzeba pisać o wszystkim, chwalić się i jeszcze wybierać co można a czego nie można napisać....Czy opowiadać o wszystkim (oczywiście niemożliwe) czy wybierać poszczególne elementy z mojego życia? Ale czy to będę ja.....? Tak łatwo w internecie wykreować się na zupełnie inną osobę, czego nie chce!

W każdym razie daję sobie jeszcze jedną szanse, a nuż "przełamię się" 

W tej chwili siedzę sobie przy komputerze i przy mnie śpi PIES. Tak, od około miesiąca jesteśmy (formalnie czyli w papierach to ja jestem) właścicielami psa. Nazwaliśmy go jakże oryginalnie RUDY.

Oto on:


Nie znamy jego historii, wiemy tylko, ze do schroniska został przywieziony przez straż miejską, czyli musiał zostać porzucony. Wizyta w schronisku to oddzielna opowieść, przeżycie traumatyczne, nie ze względu na pracowników, którzy byli bardzo przyjaźni, ale ze względu na atmosferę. Myślę, że mogę to nazwać psychicznym piekłem.


Muszę przyznać, że jestem cały czas niewyspana od rannych spacerów. Ale to nie spacery są problemem. Oczywiście sprzątamy po nim, psie kupy to obrzydliwy widok. Tyle, ze ostatnio o 6 rano praktycznie napadł (słownie) podpityy, straszny, wielki facet i zwymyślał mnie nie przebierając w słowach (czyli było dużo k....a). Co się przestraszyłam to moje....

Poza tym nigdy nie miałam psa a niestety nikt do zwierząt instrukcji obsługi nie napisał... Często się zdarza, że nie wiem o co mu chodzi- nakarmiony, wyprowadzony, wygłaskany a piszczy... 


Po trzecie wałęsające się po osiedlu bezpańskie psy. 2 dni temu, wielki czarny, buldogowaty rzucił się na Rudego. Na szczęście nic się nie stało, ale znów stres... A Straż Miejska wysyła patrol  zmotoryzowany, który porusza się tylko po ulicach, a kto widział psa biegającego ulicą skoro są chodniki....


TAKICH problemu w życiu bym się nie spodziewała...


Oprócz tego psiuniek jest przytulaśny, prawie nie szczeka i jest najukochańszym psem na świecie (tylko znowu siedzi przy mnie i piszczy i skąd mam wiedzieć o co mu chodzi??????)


Jeszcze pochwalę się kompletem wiosennym.


Aha, i w końcu wróciłam do mojego naturalnego koloru włosów i naturalnej ich długości ;)


A występy tribalowe już wkrótce, lalalalala......


PS. Pies chciał się bawić (chyba).

poniedziałek, 22 lutego 2010

Poznajcie NINĘ

Przyszedł czas, że mogę się pochwialić moimi "tworami" drutowymi. A także umieszczeniem ich na Ravelry. No i oczywiście ZDANYM (I TO DOBRZE) LEPem!! (o egzaminie nie będę pisać nic więcej, bo strona ma być o hobby, ale muszę się tym nacieszyć!!)


Naprawdę jestem dobra w te klocki ;)


Model nr 1- Ivy, projektu Kim Hargreaves


 
 
 
 
 
 
 
 
Sweter jest bardzo uniwersalny, a do tego ciepły, bo zrobiony ze 100% wełny (Prestige, firny YarnArt).
Model nr 2- Thea projektu Kim Hargreaves 

 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
Swetry mają trochę wad: pierwszy jest za luźny, drugi przyciasny, ale dopiero się uczę. 
 
Mam taki charakter, że zanim zacznę coś robić, muszę się wszystkiego co możliwe dowiedzieć (co można nazwać perfekcjonizmem i utrudnianiem sobie życia). Dzięki temu następny razem może uda mi się opisać to co wiem o "bust darts", czyli zaszewkach drutowanych i dopasowywaniu do figury. I w tym miejscu muszę coś wyznać- uwielbiam język angielski, na wszystko ma oddzielne nazwy i to dużo ładniejsze niż nasze. A w amerykańskich instrukcjach czyli tutorialach każda rzecz jest ZDEFINIOWANA I OPISANA. Jak zaczęłam je czytać, chwilę mi zajęło, że wszystko do czego musiałam wcześniej sama dochodzić, różne metody, pomysły tam mają INSTRUKCJĘ OBRAZKOWĄ! Internet jest cudowny :)
 
A oto model nr 3, "last but not least"- NINA!!  projektu mojego i Gosi

Jak widać Nina to manekin, mój osobisty, przedstawiający mnie we własnej osobie. A że w jednym z tutoriali było napisane, że należy przy wykonywaniu mieć dobry humor i dobre wino, to oczka troche już mi się świecą ;)

Co do Niny- to tak zwana "dress form". Stworzone zostały 2- moja i Gosi. Szokiem było uświadomienie sobie, jak naprawdę wyglądamy ;) Ale nie było wyjścia, to jedyny sposób, żeby dopasowywać szyte i drutowane ubrania.